czwartek, 16 sierpnia 2012

Ratujemy zaschnięty eyeliner w żelu!

Zdecydowanie bardziej wolę eyeliner w żelu niż np. w pisaku. Wystarczy odpowiedni pędzelek i jednym ruchem można stworzyć piękną kreskę.
Pewnego razu postanowiłam sprawić sobie eyeliner w żelu firmy Inglot.


 Ku mojemu zdziwieniu produkt okazał się niewypałem. Był bardzo gęsty, suchy, jakby bardzo stary... Pędzelek z trudem się w niego wbijał, a żeby namalować w miarę ładną kreskę musiałam się nie mało namęczyć. Nie mam pojęcia czy te eyelinery po prostu takie są czy tylko mi trafiła się taka sztuka. Zaczęłam szukać pomocy w internecie i natknęłam się na jeden świetny sposób, którym chcę się dziś z Wami podzielić. I choć większość z Was penie już go zna, może są osoby którym ta wskazówka się przyda.
Potrzebujemy:

  • Papierowy ręcznik 
  • Eyeliner
  • Baza pod makijaż (u mnie Giordani Gold Oriflame)
  • Cokolwiek do wymieszania składników (ja użyłam patyczków po lodach)


Wystarczy, że do linera dodamy kilka kropel bazy pod makijaż i dokładnie wymieszamy! Ten proces sprawi, że produkt stanie się bardziej miękki, dzięki czemu łatwiej będzie nakładał się na pędzelek a tym samym na powiekę.






 Kolor stanie się bardziej intensywny a trwałość wcale nie ulegnie zmianie. Ja na swoim Inglocie powtarzam tą czynność średnio co 2 miesiące. 
Dziś zamiast bazy użyłam płynu Duraline i uzyskałam dokładnie taki sam efekt :)


Pędzelki, których używam to na zmianę Inglot 31T i Hakuro H85. Oba bardzo sobie chwalę :)


Ciekawe czy któraś z Was stosowała już tą metodę. A może macie jakieś inne sposoby na przedłużenie żywotności swoich ulubionych eyelinerów??
Miłego dnia :)

20 komentarzy:

  1. nigdy nie przedłużałam żywotności ani eyelinera ani mascary.
    aktualnie używam kredki i jestem bardzo zadowolona z efektow:)

    OdpowiedzUsuń
  2. no to eyeliner uratowany, dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja czasem reaktywuję tusze do rzęs dodając kropelkę mleczka do demakijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, tego też muszę spróbować :)

      Usuń
  4. Ja mam 3 eyelinery inglota i póki co dwa się dobrze sprawują, a jeden kupiłam już wyschnięty.:C Więc może uratuję go duraline.:D

    OdpowiedzUsuń
  5. O, nie słyszałam o takim sposobie! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. swietny pomysl! myslalam ze dodasz wodeczki :D ale ona w zasadzie poodparowaniu pozostawila by produkt w takim samym stanie wiec to nie ma sensu

    OdpowiedzUsuń
  7. wow świetny sposób :) Na pewno wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobry sposób, ja używam eyelinera z essence i dobrze i się z nim współpracuje ; p

    OdpowiedzUsuń
  9. pierwszy raz o tym słyszę, ale na pewno wypróbuję - kupiłam jakiś czas temu taki eyeliner z Avon ma śliczny kolor, ale też sztywny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. dobrze wiedzieć! tym bardziej, że sama posiadam eyeliner w żelu i nigdy nie wiadomo czy nie przytrafi mi się przykra niespodzianka... :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mam dokładnie ten sam pędzelek Inglot do kresek ale ostatnio wypróbowałam Catrice i łatwiej się nim maluję a ten z Inglot służy mi do brwi
    pomysłowy sposób z tą bazą - nawet bym nie przypuszczała bo o Duraline owszem słyszałam wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy sposób na odratowanie eyelinerów :)

    OdpowiedzUsuń
  13. również dodaję dureline, wtedy kreska jest banalnie prosta do narysowania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki że pokazałaś tą sztuczkę z bazą bo niestety ten eyeliner bardzo szybko wysycha a teraz może bede w stanie go uratować
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Milo, że o tym napisałaś będę wiedziała na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja również używam Duraline z Inglota i bardzo sobie go cenie ;) Sprawdza się również jako baza pod makijaż! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. możesz powiedzieć co masz na tych zdjęciach na paznokciach? jakaś odżywka to jest? może te paznokcie z paese? bo pięknie tak naturalnie wygląda:)

    OdpowiedzUsuń