wtorek, 23 października 2012

Rzęsy po dwóch miesiącach z kremem L'biotica

W sierpniu wspominałam o negatywnych dla moich naturalnych rzęs skutkach przedłużania metodą 1:1. Dla przypomnienia, oko wyglądało dokładnie tak:


Wiele z Was doradzało mi zakup kremu do rzęs firmy L'biotica. I tak od dwóch miesięcy stosuję go codziennie przed snem po dokładnym demakijażu oczu.



Jego głównym zadaniem jest wzmocnienie, pogrubienie, stymulacja wzrostu i zapobieganie wypadaniu rzęs. Z każdej obietnicy wywiązuje się idealnie. W końcu udało mi się odzyskać moje dawne rzęsy, a nawet mam wrażenie, że stały się dłuższe i bardziej gęste.



W końcu mam co pomalować, a spojrzenie nabrało głębi i charakteru.
Dziękuję, że poleciłyście mi ten produkt bo okazał się niezwykle pomocny 
Co myślicie o efektach?
Pozdrawiam :*

29 komentarzy:

  1. efekt świetny :)) dlatego nigdy nie zdecyduje się na przedłużanie rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie zakupiłam i zaczynam kurację:)

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba się skuszę na ten krem. próbowałam nakładać regularnie olejek rycynowy, niestety spływa mi do oczu i nie jest to zbyt przyjemne.. może z taką konsystencją będzie trochę lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A czy na tych zdjeciach "po" nie masz przypadkiem umalowanych rzes?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ale na zdjęciu przed górne rzęsy też są wymalowane :P

      Usuń
  5. A może, po prostu same odrosły... ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A można używać go do brwi ? Bo ja mam z nimi problem, RapidLash niestety nie zadziałał ;(
    kaja z http://kaja29.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Noo na żywo efekt jest bardziej widoczny :)
    Zdecydowana poprawa, moje oko samo widziało :P

    OdpowiedzUsuń
  8. naprawdę widać różnicę. genialny produkt. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ładne rzęski :) chociaż większość opinii które czytałam o tym kremie było negatywnych

    OdpowiedzUsuń
  10. fajny efekt, ja rozpoczęłam kurację odżywką Eveline i nawet jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nigdy tego czegos nie uzyje, naczytalam sie tylu koszmarow po dluzszym stosowaniu, ze masakra...

    OdpowiedzUsuń
  12. moglas pokazac zdjecie PO rowniez bez makijazu, tusz czasami dziala cuda ;-)
    ja sie z nia za bardzo nie lubie, roi mi mgle na oczach :(

    OdpowiedzUsuń
  13. im więcej czytam o tej metodzie 1:1 tym bardziej się zrażam do niej ;)


    śliczne rzęski :)

    OdpowiedzUsuń
  14. ja nie używałam, ale mojej przyjaciółce pomógł:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podobny efekt a może nawet ciut lepszy daje olejek z rycyny. O l'biotice słyszałam ze lepiej działa na brwi, a na rzęsy nie u każdej, wiec chyba się nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zbierałam się do jego zakupu już dłuższy czas ale jakoś nigdy mi nie po drodze .. :( Teraz muszę się zebrać i go zakupić bo ostatnimi czasy moje rzęsy przeżyły armagedon! :o

    OdpowiedzUsuń
  17. mogłabym w sumie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  18. efekty jak najbardziej spektakularne

    OdpowiedzUsuń
  19. Moje rzęsy po przedłużaniu też są w opłakanym stanie, dlatego na dniach biegnę do sklepu po tą odżywkę! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie to mnie odstrasza w metodzie 1:1. Niestety, rzęsy później raczej są w opłakanym stanie. Szkoda, że nie pokazałaś bez tuszu.

    OdpowiedzUsuń